Krętą drogą do artystycznego źródła…

with Brak komentarzy

“Na samym końcu moich duchowych poszukiwań odkryłam miłość w najczystszej postaci. Przestałam szukać dalej, a zaczęłam wprowadzać w życie”. 

Zapraszam Was do zainspirowania się ciekawą drogą zawodową, jaką przeszła Jowita Lis – malarka i inspiratorka, założycielka marki luxMANDALA.

Wywiad powstał w ramach cyklu: “Kreatywni w biznesie” na blogu CREAssistant. To seria wywiadów, które przeprowadziłam z osobami będącymi dla mnie twórczą inspiracją, dla których bardzo ważne jest spełnianie swoich marzeń i realizowanie pasji w życiu zawodowym.

Dodaj stronę do ulubionych i obserwuj fanpage @creassistant, aby nie przegapić kolejnych energetycznych rozmów. 

wywiad creassistant

Martyna Friedla: Czy mogłabyś opowiedzieć, kim jest Anna Marara? :)

Jowita Lis /  luxMANDALA:  

Chętnie, bo bardzo się z nią polubiłam od samego początku. Anna Marara to ja.

Dotychczas do pseudonimów artystycznych podchodziłam z przymróżeniem oka. Wydawały mi się zbytecznym naddatkiem. Jednak, gdy Anna Marara zapukała do moich drzwi, zdecydowałam się otworzyć i miło ją ugościć. W okolicach wiosny, na jednym z portali społecznościowych, był mem – zabawa o treści brzmiącej mniej więcej tak: „weź pierwsze trzy litery imienia ojca i trzy ostatnie z imienia mamy, wpisz w komentarzu co Ci wyszło”. Podjęłam tę słowną zabawę i wyszła mi Marara. Z każdym dniem ta nazwa osadzała się coraz mocniej w mojej rzeczywistości. W pewnym momencie dodałam do niej Anna – tak mam na drugie imię. Wtedy dopiero stało się to dla mnie spójną całością. W okolicach maja 2019 r. złożyłam pierwszy autograf pod tym pseudonimem, a w październiku przygotowałam swoją kolejną wystawę malarską, ale pod nowym imieniem.

Jak wyglądała Twoja droga do malarstwa?

Była kręta od samego początku. Mój zmysł artystyczny wyłonił się, gdy narysowałam wierzbę w szkole podstawowej. To drzewo miało bardzo pokręcone gałązki i oddanie ich giętkiej linearności ujęło moją nauczycielkę plastyki i wszystkich wokół. Mi wydało się naturalnym ruchem dłoni. W liceum rysowałam komiksy na lekcjach chemii. Na studiach pisałam pracę magisterską o polskim plakacie. Gdzieś w moich teczkach zawsze były ilustracje. W pierwszych latach po studiach, gdy pracowałam już jako graficzka  kreatywna zrobiłam wystawę indywidualną. Powstała na bazie artystycznego bloga, którego prowadziłam z idei tworzenia jednego kolażu cyfrowego dziennie. Do zgłoszenia się na wystawę zmotywował mnie znajomy. „Kliknęło” na kilka lat, ale w grudniu 2018 roku zeszłam z tej drogi. Oddałam 80% moich materiałów malarskich na akcję charytatywną uznając, że nie będę już malować. W lutym 2019 roku pędzle zawołały mnie z powrotem. Motyw artystyczny, który przyszedł do mnie przed trzema laty, rozkwitł w całej swej okazałości na wiosnę, obfitując w wystawę Stellium na początku października.

Nie widzę końca drogi, ale wiem, gdzie idę.

Jowita Las - Anna Marara

W jaki sposób część artystyczna Twojej działalności zbiega się z pracą inspiratorki rozwoju osobistego?

Zmieniając zawód, od początku szukałam punktów stycznych. Jednym z pierwszych kursów, które zrobiłam był Art Therapy Life Coach. Tam zapoznałam się z wpływem mandali na wewnętrzny rozwój. Stąd też poniekąd wzięła się nazwa mojej firmy luxMANDALA. W luźnym tłumaczeniu chodzi o obraz, który przynosi inspirację, jasność, klarowność myśli.

Na sesjach indywidualnych i warsztatach operuję obrazem, fotografią, mandalą, odwołuję się do intuicji, pobudzam kreatywność.

Na stronie piszesz, że “prawdopodobnie dotarłaś na duchowy koniec Youtuba” – kogo można tam spotkać? :)

Fascynujące historie, teorie i (nie)ludzi. Ja odkryłam kobietę, która wygrała grę Życie. A na samym końcu moich duchowych poszukiwań odkryłam miłość w najczystszej postaci. Przestałam szukać dalej, a zaczęłam wprowadzać w życie.

Jowita Lis w pracy

Jak dla Ciebie łączą się kwestie duchowe, życie intuicyjne w oparciu o głębokie wartości – z biznesem, który kojarzony jest jeszcze wciąż dość twardo, ze sztywnymi regułami i rywalizacją?

Na moje szczęście psychiczne, w swoich poszukiwaniach odkryłam biznes oparty na kobiecości, sile wrażliwości i płynnym przepływie pomysłów. Stanęłam w otoczeniu kobiet zadbanych finansowo, które pracują medytacją, emocjami z kalkulatorem w dłoni i Excelem w jednym palcu.

Gdzie można szukać współtowarzyszy/ek w tej delikatniejszej drodze?

Wszędzie. Są nie tylko w internecie, ale siedzą obok w tramwaju, jadą chodnikiem na rowerze. Nastawiając na nie swój wewnętrzny kompas, możesz znaleźć je naprawdę wszędzie. Mieszkając tyle lat w Opolu (z przerwami), nie wiedziałam, że tak piękne współtowarzyszki są na wyciągnięcie dłoni. Najpierw odkryłam je za oceanem, ale przenosząc swoją uwagę na najbliższe otoczenie znalazłam wyjątkowe grono w odległości kilku kilo/metrów. To tak jak z opowieścią o diamentowym polu, którą rozsławił dr Conwell. Szukasz ich po całym świecie, a znajdujesz we własnym ogrodzie.

Co mogłabyś zaproponować naszym czytelniczkom i czytelnikom jako impuls do zarabiania na własnej twórczości?

Jeśli życie zawodowe opiera się na własnej twórczości, to impulsem na pewno są rachunki. Odpowiadając trochę żartobliwie, to uwielbiam smacznie i zdrowo jeść oraz chodzić na masaże. Te rachunki są dla mnie najmilszą motywacją do zarabiania ;)

Dziękuję za Twój czas i wskazówki :)

Obrazy Anny Marary znajdziesz na stronie na Facebooku: Anna Marara.

WNIOSKI DLA TWOJEJ FIRMY:

  • Otwórz się na zabawę, eksperymentowanie i wewnętrzne podszepty. Czasem to zupełnie niespodziewany impuls da Ci możliwość pójścia w nowym kierunku i nieplanowanego przeobrażenia. Biznes jest światem ludzi kreatywnych, a świetnie, gdy jest też polem wspólnej ekspresji. 
  • Nowa droga zawodowa może być polem, w którym w mniej lub bardziej oczekiwany sposób odnajdziesz miejsce do zastosowania swoich różnych kompetencji. Możesz to zrobić w sposób planowany lub dać sobie szansę na nowe połączenia tego, co już znasz – z tym, czego się dopiero uczysz.
  • Ciągły rozwój, zdobywanie nowych kompetencji, sesje mentorskie – wszystko to jest ważne dla Twojej pracy, pod warunkiem, że dasz sobie szansę, by wcielić je w życie na własnych warunkach. Warto się odważyć, zrobić pierwszy krok i zacząć zarabiać, dzięki nowo zdobytym umiejętnościom. 
  • Biznes to nie tylko teczka, garnitur i rywalizacja. Mówi się, że to brutalna przestrzeń, w której najważniejsza jest własna silna pozycja na rynku. Własny silny głos jest bardzo ważny, ale można współpracować na zupełnie innych zasadach. Kiedy przyjmiesz, że dla każdego jest miejsce, każdy ma swoich klientów (tylko może jeszcze do nich nie dotarł), a Twoje wartości i intuicja są równie ważne jak kalkulowanie zysków – świat przedsiębiorczości przestanie być polem walki, a stanie się przestrzenią kreatywności i współpracy. 
  • Inspiracji i wsparcia możesz szukać wszędzie – nie tylko u biznesowych mentorów. Sama lubię jej szukać w literaturze pięknej, ale też rozmowa z przyjaciółką może być impulsem do rozwoju. Nasi bliscy potrafią nam przypomnieć, co jest naszą mocną stroną i czego nie tolerujemy – a to wielki skarb w drodze podejmowania decyzji biznesowych.

Dziel się dobrem. Jeśli uważasz tę rozmowę za wartościową i inspirującą – poleć ją innym: udostępnij na Facebooku lub prześlij link mailem.

Inspiruj się dalej:
logo marki creassistant
Follow Martyna Friedla:
Martyna Friedla

Cieszę się, że jesteś tu ze mną. Jestem Kreatorką. Codziennie wspieram osoby twórcze w realizowaniu ich marzeń. Pomagam ułożyć plan zadań i zajmuję się tym wszystkim, co zabiera artystom cenny czas na działania twórcze. Jako kulturoznawczyni wiem, jak ująć w słowa to, co dla nich ważne i czym dzielą się ze światem. Jako ilustratorka – rozumiem ich potrzeby. Udział w projektach artystycznych - takich jak Twój - to moja pasja. Zaczyna Ci brakować czasu? Z przyjemnością przejmę część Twoich zadań, abyś się mogła skupić na tym, co dla Ciebie najważniejsze.

Leave a Reply